tym, którzy dzisiaj imprezują życzę mocnej i szybko regenerującej się wątroby, pozostali mogą sobie spocząć na minutkę i zapoznać się z mayday'owymi aktualnościami.
rozumiem, że zaćmienie słońca nie zdarza się codziennie, ale żeby cała polska żyła dla tych kilku minut, na które oczekuje przez dwie godziny z kliszami rtg i teleobiektywami w dłoniach, by po spektaklu napisać szybko pościk, ćwierknąć, wrzucić zdjęcie i zapomnieć? dziwne to, co najmniej dziwne.
a wiecie, że poprzednie zaćmienie widziane w pl przypadło w szczególny dla mnie dzień? dokładniuteńko w ten dzień. i dlatego, ku pamięci, poszłam wczoraj złożyć podanie o nowy dowód osobisty. akurat kiedy mąż wysłał do mnie sms, żebym obserwowała niebo (pewnie wszyscy pracownicy z jego firmy wylegli na zewnątrz, stąd ta wiedza), porzuciłam przypatrywanie się okolicznym sklepikarzom i urzędnikom zapychającym balkon pałacu ślubów, żeby wbić się czasowo w razie niespodziewanej kolejki.
o, jak miło posłuchać społeczeństwa w poczekalni.
.jpg)

.jpg)