piątek, 22 stycznia 2016

gwiazdkę z nieba


Jedna schyli się z pokorą i mimo bólu podniesie papierek, który wypadł jej z kieszeni, inna będzie narzekać na niewychowaną młodzież i wykłócać się o wszystko w kolejce do internisty. Jedna o swoim wiecznie schlanym, kradnącym jej emeryturę synu wykrzyknie: on jest taki biedny!, inna wszystkie zaoszczędzone pieniądze zabierze ze sobą do dębowej jesionki, sama w spartańskich warunkach żyjąc, wnuków nawet czekoladą nie poczęstując. 
Jaką się jest matką, taką się będzie babką... mniej więcej. Wiadomo, pewne cechy się pogłębią, inne zanikną z powodu prowadzenia innego trybu życia, ale pamiętajmy, ludzie się nie zmieniają diametralnie i zasadniczo.
W styczniu obchodzimy Dzień Babci i Dziadka, w styczniu też mój kalendarz wskazuje, że statystycznie mam za sobą połowę życia. Połowę! Pierwsze kilkanaście lat przeżyłam zupełnie nieświadomie, kolejne coś tam się o tym ziemskim padole ucząc, trzecia dekada była szczytem bezczelności wstrząśniętym i mocno zmieszanym z kompleksami oraz poczuciem to zagubienia, to zachwytu nad nową mną. Nową, bo samostanowiącą w pełni, z wszystkimi możliwościami i ograniczeniami. Dopiero początek czwartego dziesięciolecia przyniósł dogłębną refleksję nad tym, jak to wszystko funkcjonuje i jaką-taką pewność, że mimo życia z konsekwencjami decyzji podejmowanych wcale nie przeze mnie, można sobie z tym całkiem dobrze radzić, ba, da się nawet zawrócić kijem Wisłę.
No, dobrze, nie bądźmy patetyczni powiedziałabym w myślach sama do siebie, gdybym to analizowała nie dzieląc się z Wami niektórymi spostrzeżeniami. Aż tak rewelacyjnie nie jest. 
Ale.
O ile wcześniej walczyłabym z nieistniejącym wrogiem i spalała się na złorzeczenie przewrotnemu losowi, połowa życia, która właśnie nastała, rozwinęła we mnie (i pewnie w większości kobiet, za mężczyzn nie ręczę) zgodę na to, co było i jakie to wywołało skutki z jednoczesną siłą i wiarą w loterię życia i jego nowe możliwości. Spokojnie, bez narwania, z realną oceną zysków i strat.
Nie wiem, czy to aż takie piękne, ale na pewno ma swoje plusy w przewadze nad minusami.
Nie ma co rwać włosów z głowy, bo nie wiadomo, jak długo jeszcze będą na niej rosły i czy tą drugą połowę uda nam się szczęśliwie przeżyć. 
Może warto w pewnym momencie zamienić błyszczącą złoto gwiazdkę z nieba na realną śnieżnobiałą?












19 komentarzy :

  1. Najlepsze styczniowe życzenia urodzinowe.
    Ps. ciekawe zdjęcia:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeszłości i tak nie zmienimy więc tak jak piszesz lepiej się z nią pogodzić :).
    Ps
    Piękne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, ale nawet nie o to chodzi, bo takie wnioski można mieć w każdym wieku. Po 30-tce łatwiej się pogodzić ze światem i odnaleźć w tym wszystkim pewien rodzaj nirwany.
      Ps. dziękuję

      Usuń
  3. Czasem za długo patrzymy w niebo i nie dostrzegamy tych pieknych rzeczy wokół nas. Warto spojrzeć też wokół siebie, na to, co się ma i doecnić.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedy się porządnie zastanowię, to wrócę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ty zawsze kiedyś wracasz :)

      Usuń
    2. Dla mnie ten początek kolejnej dekady jest bardzo ambiwalentny - z jednej strony całe dnie błogosławię fakt, że nie jestem już nastolatką. Dobrze czuję się w swojej skórze, w ogóle dobrze mi w życiu i wiem, że to w pewnej mierze - jak dużej, trudno mi to określić - zasługa mojego do niego podejścia.
      Z drugiej strony to też taki okres, że dopadają nas demony, każdego na jego własną modłę, których wcześniej nie było.
      Chyba jednak za wcześnie, żeby oceniać już, jakimi będziemy babkami. A może nie. Kwintesencja czwartej dekady.

      Usuń
  5. Im bliżej IV dekady, tym częściej o tym myślę. Patrzę wstecz i nie żałuję młodości; zdaje mi się, że teraz właśnie jest lepiej, pełniej, bliżej realnego życia. Za młodości żyłam ułudami, szarpałam się. Dziś wiem, że życie jest zbyt kruche, żeby koncentrować się na brakach/nieistotnych szczegółach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. do wszystkiego dochodzi się małymi kroczkami

      Usuń
  6. Nie chcę jeszcze dopuszczać do siebie takich myśli. Nie chcę tyle jeszcze rozmyślać o życiu. Jeszcze z dziecinną naiwnością patrzę na życie, a może ja do tego wróciłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. druga opcja bardziej mi się podoba :)

      Usuń
  7. ja też chyba już mam z górki... Ani jednej babci,żadnego dziadka.A mama mojej mamy to była dla mnie bardzo ważna osoba,wydawało mi się kiedyś,że ona będzie zawsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też jestem bez dziadkowego pokolenia, za to z wadami genetycznymi
      kaś, może to czas, zeby przejąć stery? zastąpić, przekazać i... odejść, niestety. taka kolej rzeczy

      Usuń
  8. A ja to sobie czasem myślę, że może warto by było w końcu pomyśleć o tej złotej...? Kurka, może to dlatego, że u mnie już... V dekada?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to jest naprawdę dobry pomysł, tak teraz myślę!

      Usuń
  9. Każdy wiek ma swoje prawa ..i dobrze przejść wszystkie etapy. Ale chyba bardziej patrzeć w przyszłość a w zasadzie skoncentrować się na teraźniejszości . I tak jak piszesz - zgoda na to co było i jakie wywołało skutki..- ja pod tym się podpisuję :) I te nowe możliwości są bardzo intrygujące :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda, nie ma pełni bez pozostałych faz księżyca

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...